Rozmowy z paranoją

Każdy z nas rozmawia w pewnym sensie sam ze sobą. Spotykamy ludzi i często nie słuchamy ich tylko wkładamy w ich usta to, co sami chcemy usłyszeć lub mówimy o tym co nas interesuje. Zazwyczaj jest tak, że patrzymy na świat poprzez nasze oczekiwania, poprzez nasze oceny, lęki, uprzedzenia, czy nawet fobie*. Dlatego bardzo często komunikacja polega bardziej na rozmawianiu z własną wizją świata, danej osoby czy opinią na dany temat, innymi słowy, mniejszą lub większą nierzeczywistą projekcją danego tematu – paranoją niż na rzeczywistym rozmawianiu z innymi ludźmi czy oglądaniu danego przedmiotu, zjawiska.

Przykład. Ktoś naoglądał się telewizji, a tam, jako to w telewizji, zwłaszcza w tych ala TVN i podobne – koncert złych życzeń i czarnych wizji. Po takim seansie energia życiowa spadła bardzo nisko, nastrój jaki dobry by nie był, to się psuje. Zaczynają się pojawiać myśli o tym jak jest źle, że wszędzie tylko zagrożenie, zło – normalnie – Baba Jaga, Dziad Borowy i 40 rozbójników na dokładkę…. Wytwarzający się w nas strach żywi naszą paranoję. Im więcej mamy już w sobie gotowego tego typu lęku, czyli im więcej w naszej podświadomości podobnych wiadomości tym łatwiej jest w nas wzniecić tego typu reakcje – zaczynamy się bać, zaczynamy negatywnie się wypowiadać, myśleć, martwić. Sprawiamy tym, że coś czego nie było blisko w naszym świecie teraz już jest, myślimy o tym ciągle. Po chwili słyszymy z radia kolejny koncert „dobrych wiadomości”, gdzieś jakiś telefon, ktoś narzeka, ktoś się żali… nasz nastrój podupada jeszcze bardziej… zaczynamy myśląc o tym cały czas przyciągać do siebie coraz więcej tego typu informacji i zdarzeń. W końcu i u nas się dzieje coś negatywnego, i to my łapiemy za telefon i z bólem w głosie żalimy się innym…. Jest „normalnie”, wszystko zgodnie z naszym paranoicznym nastawieniem. Wszystko źle, wszystko „do dupy”.

Siedzi w nas teraz Ciocia Paranoja i woła jeść! Tak, utuczyliśmy ją a, że apetyt rośnie w miarę jedzenia więc Ciocia Paranoja – CP – będzie tak kreowała Twój sposób myślenia, abyś jej dostarczał coraz więcej jedzenia – czyli zmartwień, strachów, trosk, fobii, lęków – wszystkiego co psuje nastrój. I Ona już coś wymyśli abyś jej dostarczał ciągle tej, negatywnej energii. Teraz zresztą dla CP są złote czasy, prawie wszyscy ją karmią. Ona się nie ogranicza tylko do Twojego „małego łepka”, ona żeruje też we wszystkich Twoich domownikach, w ludziach w pracy, w sklepie i na ulicach, ba! W całych społeczeństwach i narodach. CP w różnym stopniu nakręca innych do paranoicznych działań. Jej chodzi przecież o to, aby rosnąć i być silną – jak każdej istocie żyjącej w tym świecie – ona chce żyć, więc jest, karmi się naszymi paranoicznymi zachowaniami i podjudza do kolejnych.

Ciocia Paranoja panoszy się w telewizji, w kulturze, w sztuce, w prasie, w polityce. Oczywiście obecne czasy sprawiają, że pożywienia ma mnóstwo. Co chwile coś wybuchnie, gdzieś, kogoś, w coś, za coś lub tak, po prostu i w ogóle. Tam wypadek, tu pożar, a tam wojna czy kryzys i trzęsienie ziemi – ooooo ma Ciocia P. co jeść, bo przecież za każdym takim wydarzeniem stoją wystraszone ludzkie umysły, które sieją wystraszone, paranoiczne energie. Użalają się, boją się, martwią, lękają, troszczą…. Wszystko to zasila Ciocię Paranoję i robi z niej ogólnoświatową – przepraszam – ogólnoziemską siłę, która realnie wpływa na życie na Ziemi. (Nazywanie Ziemi Światem, to tak jak nazywanie akwarium oceanem ;)).

Oczywiście, CP u każdego inaczej wygląda. U jednego jest lekko wyczuwalnym, nienajlepszym nastrojem, a u drugiego już ciągłą troską, zmartwieniem, poważną depresją prowadzącą do samobójstwa czy odwrotnie – działaniem agresywnym, niszczycielskim. Jeden będzie miął z tego powodu nieudany wieczór, drugi się rozchoruje ze strachu i stresu, trzeci się zabije (np. zapijając się na śmierć lub wpadając w jakiś nałóg lub tarapaty), a czwarty wsiądzie za kierownicę i umyślnie lub nie spowoduje wypadek czy wręcz złapie jakieś narzędzie i zacznie zabijać. Świat oczami paranoi jest zły, straszny i zmierza do zagłady. Jeden się będzie tego bał, a drugi przyspieszy tę zagładę jakimś swoim lokalnym działaniem.

Jak więc rozmawiać z Ciocią Paranoją? Przede wszystkim ją zauważ. Jeśli już patrzysz na to w ten sposób, to już jest bardzo, bardzo dobrze, bo to oznacza, że zaczynasz oddzielać siebie od swoich myśli, emocji i odruchów. Zobacz CP i uśmiechnij się do niej J Powiedz coś w stylu: „nie ze mną te numery proszę Cioci… nie tym razem Ciociu… schowaj sobie w buty te energie…. Dobra, dobra, strachy na lachy, albo:  a czy w tej bajce będzie smok?” 😉 i tego typu Twoje reakcje na to co widzisz i słyszysz działają neutralizująco na energie CP. Chodzi o to, abyś to Ty rozmawiał z Ciocią, a nie o to, aby to Ona Ci mówiła co masz robić, mówić, myśleć. To Ty rozdajesz karty w swoim życiu, Ty rządzisz, Ty decydujesz,  czy jej posłuchasz i zaczniesz działać tak, jak ona chce, czyli najczęściej bać się i trząść czy też stwierdzisz: ok, dzieją się różne rzeczy, ale to absolutnie nie pomoże jeśli będę się bał i martwił tym. Zmartwienie wręcz pogorszy sprawę bo dokarmi Ciocię Paranoję. Trzeba po prostu, na spokojnie do tego podejść, zobaczyć czy coś można z tym fizycznie zrobić – wysłać paczkę, SMSa, coś realnego zdziałać z tematem i przede wszystkim – pomyśleć o tym w dobrze, pomyśleć o tym w taki sposób aby osłabić Ciocię Paranoję, nie dawać Jej jeść. Spróbować dostrzec w tym pozytywy, dobre strony – wiem, że czasem patrząc na ofiary wypadku czy jakiś trzęsień ziemi ciężko znaleźć coś pozytywnego ale da się. Np. że ludzie się jednoczą w pomocy, czy że dzięki temu coś się zmieni, bo pójdą jakieś kontr-działania mające zapobiec temu w przyszłości, że świat tymi działaniami idzie do samooczyszczenia**. Ciężko jest złapać odpowiedni kontekst przy obecnym zaprogramowaniu społecznym każdego z nas ale da się i musimy to robić, bo chodzi o to, aby nie zasilać znów CP, bo im więcej przerażonych myśli, wystraszonych, zalęknionych emocji, tym większa Jej siłą i tym więcej się tego typu rzeczy będzie działo. My to tworzymy, my możemy i musimy to powstrzymać.

I to jest Twoja odpowiedzialność i Twoja siłą i Twój wpływ na Świat – Twoje reakcje emocjonalno-mentalne sprawiają, że albo jest więcej takich rzeczy, albo jest ich mniej. Jeśli miliard ludzi się boi, to wytwarza swoimi umysłami tak potężną siłę, że coś złego musi się stać. Dlatego teraz wojna toczy się o nasze umysły, o to, jak będą rzesze ludzi myślało – jak będzie radość i dobre nastroje, to wszystko pójdzie w dobrym kierunku, jak będzie źle, to rozruchy, bieda, rewolucje itd. Nie wierzysz, że myśl tworzy? Spójrz wokół – WSZYSTKO co widzisz, powstało wcześniej jako myśl w czyjejś głowie. A sam na sobie nie raz doświadczyłeś jak atmosfera w czasie rozmowy się zepsuła lub była bardzo dobra – to jest właśnie przykład siły emocji i myśli. Wiele bardzo potrafimy.

Jak więc rozmawiać z Ciocią Paranoją? Świadomie i odważnie. Ty rządzisz. Po za tym przecież opisany schemat mentalny nie dotyczy tylko paranoi! Zaproś do swego życia i umysłu Ciocie Radość, Świadomość, Spokój, Siłę… Bądź jasnym punktem swego świata! Nikomu niepotrzebny kolejny wystraszony paranoik, za to spokojny i wesoły zawsze będzie mile widziany.

 

Powodzenia na Twojej Drodze! J

 

p.s. uważam, że telewizja i media głównie przyczyniły się do  obecnego stanu życia na Ziemi. Każde media wytwarzają jakąś atmosferę emocjonalno-mentalną, każda gazeta ma jakąś linię polityczną, każdy kanał YT, każda strona internetowa ma jakaś linię polityczną i według tej linii pierze mózgi swoim odbiorcom. To ogólny mechanizm, nie ważne czy z lewej czy z prawej stoi odbiornik. Te energie, linie nawzajem się zwalczają, tworzą dysharmonię, konflikty, podziały. Zasilają coraz większe pokłady negatywnych energii i kolejnych agresywnych zachowań. Uważaj czym sobie pierzesz mózg! Na końcu tego procesu zawsze masz stać się posłusznym zombie, czy idącym do urny lemingiem czy krzyczącym na ulicy frustratem… nie bój się myśleć samodzielnie. Przejmij władzę w swoim królestwie.

 

*więcej o tym przeczytasz w artykule „filtry i schematy naszej podświadomości”

** do tego jest niezbędna Twoja poszerzona samoświadomość, poczucie sensu życia w ciele fizycznym, na tej planecie, w tych czasach. Jeśli jeszcze tego nie wiesz, to na początek załóż to tylko hipotetycznie – wszystko to, co się teraz dzieje ma głęboki sens i kiedyś, patrząc na obecne czasy będziemy widzieć wielką wagę obecnych wydarzeń. Jest dobrze. Ciężko, niebezpiecznie, boleśnie, ale właściwie i idzie w dobrą stronę. Poród zazwyczaj jest trudny, a co dopiero jak rodzi się nowy paradygmat społeczny?

 

Na koniec posłuchaj piosenki Tomka Lipińskiego, która już wiele, wiele lat temu bardzo fajnie, w części opisała ten schemat:

Dziel się Dobrą Energią
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •