__Bojażń Boża

Z tą Bojażnią Bożą to jakaś paranoja. Wydaje mi się, że jest to po prostu błąd nadgorliwości tłumaczy Bibilijnych, którzy słowo szacunek, rekspekt, poważanie, uznanie przetłumaczyli jako bojaźń czym zrobili niedżwiedzią przysługę całej rzeszy wiernych, bo choć może to i na początku przynosiło dobre efekty i społeczeństwo przyzwyczajone, że trzeba je za morde trzymać i straszyć, brało to za normalne oblicze Pana, a w tym przypadku Boga, to jednak teraz działa ono jak płachta na byka. Współczesny człowiek nie lubi być straszony i wszelkie teksty o bojaźni robią tylko złą robotę dla Boga.

 

Bóg jest Miłością. Jak więc może być strachem? Jak można mówić o bojaźni Bożej i Miłości jednocześnie? Jedynie, jeżeli się właśnie bojaźń zrówna w tym przypadku z szacunkiem, respektem połączonym z uznaniem i miłością wtedy można by to jeszcze od biedy stosować, ale używanie słowa Bojaźń jednoznacznie kojarzącego się ze strachem jest zdecydowanie dywersyjnym działaniem dla Boga i Ci którzy służą Bogu i mówią o niej i że każdy powinien się Boga bać robią bardzo złą robotę dla Prawdy.

Zastąpcie to nieszczęśne słowo bojaźń szacunkiem, poważaniem, Świadomością Boga, a nie takim archaizmem straszącym i śmierdzącym średniowieczem na kilometr. Tylko człowiek świadomy Boga jest tym wszystkim co właśnie ma zagwarantować "bojaźń boża". Odłóżmy już to szkodliwe sformułowanie, bo robi więcej szkody niż pożytku. Teraz jest nowy czas,  czas prawdy i miłości i nie można straszyć ludzi Bogiem, a już nie na pewno wszystkich, bo każdy myślący globalnie i patrzący na świat stwierdzi, że Bóg tworzący światy i podtrzymujący nas swą Miłością nie może robić nic czego moglibyśmy się bać. On jest Miłością i jest jej najwspanialszym przejawem, kocha i akceptuje bezwarunkowo a nie, że kocha tylko jak się go boimy i poważamy. On kocha cały czas, bezwarunkowo, a jeżeli my zaczniemy Go poważać, szanować i mieć świadomość Jego, wtedy otwiera się dla nas nowy świat i nowe życie. Nie ma w nim najmniejszego miejsca na strach.

Wiem, że mówiącym o bojaźni chodzi właśnie o szacunek i repekty, przynajmniej mam taką nadzieje ale i tak uważam, że stosowanie tego terminu zabija ducha Prawdy, uwłacza Mu i poniża. To jest robienie bardzo złej roboty dla Boga, chcą dobrze… ale to nie tak.

Sformułowania typu "no bój się Boga!, Skaranie Boskie z tobą" itd są wyjątkowo nieadekwatne do tego jak się ma prawda i prawdziwe życie do tego. Bóg nie każe, każemy się sami, sami sobie robimy krzywdę i sami dla siebie jesteśmy i katami i zbawicielami. Bóg nas prowadzi i błogosławi, pomaga nam popatrzeć na to wszystko od strony Prawdy, Nieba, Królestwa Bożego, posyła nam mądrych Ludzi, Jezusa, Buddę, Krysznę i innych oświeconych Mistrzów aby nas prowadzili i pomagali nam odnaleźć samych siebie. Boimy się tylko wtedy jeżeli nie znamy Prawdy. Żyjemy aby Ją odnaleźć. Wiadomo, Prawda Was wyzwoli, powiedział Jezus Chrystus.

No! Tyle chciałem o tym powiedzieć, wczoraj miałem okazję włączyć się do dyskusji na ten temat ale oczywiście brakło odwagii i spokoju aby zebrać myśli. Może innym razem? Zły jestem na siebie za to moje tchórzostwo i tę złość czuć w tym trochę gniewnym tekście. Ale skoro już jestem zezłoszczony to świadomie użyję tej złości aby powiedzieć to co myślę i się nie bać. 

Pozdrawiam serdecznie

kris 

Dziel się Dobrą Energią
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

I accept the Privacy Policy