Bajka na dobranoc lub na dobry dzień :)

Bajka na dobranoc lub na dobry dzień 🙂
Nie tak dawno temu w krainie zwanej Kapeluszolandią zamieszkanej przez Kapelusze panował bardo mroczny, gęsty i ciemny klimat. Wszyscy mieszkańcy przepełnien byli brudnym, kleistym kurzem, a w powietrzu unosiła się ciężka, gęsta chmura lekko śmierdzącego ciemnoszarego brudu. Atmosfera w Kapeluszolandii stawała się z dnia na dzień coraz bardziej przytłaczającą, a to za sprawą faktu, iż każdy z mieszkańców miał możliwość produkcji dodatkowego brudu i kurzu, z której przeważająca wiekszość z ogromną chęcią korzystała. Jednym z podstawowych zajęć każdego Kapelusza było wytwarzanie kleistoszarej substancji i podrzucanie jej pozostałym Kapeluszom.  Część Kapeluszy czuła się całkiem dobrze wymieniając się z innymi śmieciami z własnego wnętrza, byłi jendnak tacy mieszkańcy, którzy odczuwali ciężar swej zawartości jako coś nieprzyjemnego i niezbyt chęnie brali udział w ogólnokapeluszowej wymianie.
Pewnego dnia jeden tych mniej socjalnych Kapeluszy czując się wyjątkowo przytłoczony swoją zawartością i tym wszystkim co napływa do niego z zewnątrz postanowił uciec, biegł bardzo szybko, aż się przewrócił, upadł rondem na dół. Cała jego zawartość wysypała się na ziemię. Obolały podniósł się powoli – stał teraz całkiem pusty obok ogromnej góry wszelkiego rodzaju śmieci – wszystko czym był do tej pory  leżało teraz obok wydając niezbyt przyjemną woń. Pierwszym jego odruchem była chęć pozbierania wszytkich kawałeczków kurzu i napełnienie sie nimi na nowo. Zrezygnował jednak z tego szybko, gdyż po raz pierwszy od czasu, gdy pojawił się w Kapeluszolandii poczuł niezwykłą lekkość i błogość. Spojrzał na siebie i ogromnie się wzruszył widząc swoje wnętrze – całe boczki, dno i rondo utkane były z lekko przeźroczystych srebrzystozłotych nitek. Ze środka przez swoje przejrzyste ścianki mógł teraz oglądać inne  Kapelusze z całkiem nowej perspektywy – zobaczył jak piękni byli wszyscy mieszkańcy Kapeluszolandii zachwycił się ich niezwykłymi pełnymi blasku kolorami i wzorami, widział jednak też ich ciemne, ponure i brudne wnętrza.
Od momentu jego upadku zaczęło się dziać coś dziwnego, kiedy inne Kapelusze dorzucały mu dośrodka produkowany przez siebie brud – on zupełnie się w środku rozpuszczał, podobnie kiedy wiatry przywiewały z otoczenia niezbyt świeży i jasny powiew Kapelusz przyjmując całą tą ciężką i gęstą masę pozostawał wewnąrz krystaliczne czysty. I wtedy wpadł na genialny pomysł – “pozbieram cały kurz i brud zotoczenia i wszystko to co produkują Kapelusze całej Kapeluszolandii by wszyscy mogli zobaczyć jacy są  naprawdę piękni”. Zaczął więc chodzić w najbardziej śmierdące, gęste i zakurzone zakamarki Kapeluszolandii i przyjować do siebie wszystko co inne Kapelusze chciały mu podrzucić – a były tego na prawdę ogromne ilość, co ciekawe tam gdzie się pojawiał wspominając o niezwykłym pięknie jakim wszyscy są  Kapelusze z jeszcze większa pasją produkowały coraz więcej kleistoszarych śmieci, które on pochłaniał. Dość szybko zorientował się iż w ten sposób niewiele osiągnie – praktycznie poziom zagęsczenia i zanieczyszczenia w Kapeluszolandii nawet wzrósł.
Nie trwało długo nim wpadł mu do głowy kolejny rewelacyjny pomysł by przywrócić Kapeluszolandii jej świetlisty blask “namówię wszystkich by tak jak ja przewrócili się i wysypali z siebie całą zawartość na ziemię”. Niewielu jednak mieszkańców chciało go słchać, a Ci którzy się odważyli pytali ze zdziwieniem “dlaczego mieliby rezygnować z tego kim są?”. Udało mu się jednak znaleźć kilka Kapeluszy, które podobnie, jak on jakiś czas temu, odczuwały ciężar swych śmieci jako wyjątkowo nieprzyjemny – poprzewracali się i odkryli swoją cudną, miękką, kolorową, lekką i czystą naturę. Nie był już sam spotykał się w grupie jaśniejących przyjaciół i bez końca podziwiali swe wzajemne piękno – wyrażali też niezwykły zachwyt dla piękna pozostałych Kapeluszy tamte jednak odwzajemniały im się nadprodukcją śmieci i brudu.
Któregoś dnia jeden z pustych wewnętrznie Kapeluszy siedząc i rozkoszując się swym pięknem dostrzegł na swoim jedwabistym dnie malutki świecący punkcik. Przyglądał się mu bardzo długo koncentrując na nim swoją uwagę aż ze zdziwienem zauważył, że ten punkcik zaczyna rosnąć i przybierać kształt rozmiar tego o czym akurat myślał – była to niewielka mięciutka puszysta kuleczka jasnozielonego koloru – Kapelusz był zachwycony tym, co stworzył i postanwił wyrzucić ją z siebie i podrzucić siedzącemu obok koledze  obserwując jego wnętrze. Kuleczka nie zninęła we wnętrzu Kapelusza tak jak robiły to wszelkie cząsteczki brudu. Kapelusz, który otrzymał ten niezwykły dar był wielce poruszony w jego czystym wnętrzu pływała teraz z wielką lekkością kolorowa kuleczka to było wyjątkowo przyjemne doświadczenie. Korzystając z instrukcji przyjaciela, od którego dostał prezent – odnalazł na swoim dnie świecący punkcik i mocą swojej wyobraźni stworzył czerwoną spiralkę, którą przozdobił żółtymi frędzlami i nadał jej lekko słodkawy zapach – wypuścił ją w powietrze. Odkrywając swój talent do tworzenia Kapelusze odnalzały jedyny sposób by pomóc pozostałym mieszkańcom dojrzeć czystość ich wnętrza.
Od tej pory ekipa czystych wewnętrznie Kapeluszy pracowała nieustannnie tworząc coraz więcej niezwykłych miękkich, delikatnych, kolorowych, pachnących przedmiotów i wrzurzucjąc je do wnętrza Kapeluszy przepełnionych brudem. Obdarowani reagowali bardzo różnie jedni prosili o jeszcze więcej tego czegoś miłego i lekkiego inni natychmiast to z siebie wyrzucali.  Powietrze w Kapeluszolandii było teraz mieszanką ciężkiej kleistej substancji i malutkich bardzo kolorowych, lekkich i pachnących przedmiotów.  Wiele z Kapeluszy coraz chętniej przyjmowało te jasne i lekkie cząsteczki, które w miarę wypełniania  ich wnętrza pozwalały pozwalały im dostrzec ich własną niepowtarzalnie cudną konstrukcję. Przyjmujące Kapelusze z zaciekawieniem pytały “co to jest? skąd wy to bierzecie?”. Odpowiedź była prosta “To jest w każdym mieszkańcu Kapeluszolandii, też możesz to tworzyć bez końca to jest w Twoim wnętrzu – musisz tylko wyrzucić cały brud i spojrzeć na swoje dno.” Część Kapelusz od razu zabrała sie do wyrzucania swego brudu. Niektóre jednak reagowały dość sceptycnie” przecież ja wiem co mam w środku – tam szary kurz nieco osmolony i nic pozatym”. Z czasem w powietrzu pływało coraz więcej świetlistych, pachnących i kolorowych elementów, coraz więcej Kapeluszy z wielka pasją i radościa produkowało  podrzucało czyste i jasne cząsteczki.
Teraz w krainie zwanej Kapeluszolandią panuje jasny, lekki i przejrzysty klimat. Kapelusze przepełnione są tym co same wytworzyły z swego wnętrza, podrzucają sobie nawzajem radosne elememty. Każdy Kapelusz zna dokładnie i docenia swój piekny świetlisty i przejrzysty wygląd i jest w pełni odpowiedialny za to co tworzy, bo wie, że to samo do niego powróci.

Dziel się Dobrą Energią
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •