Jak rozwiązać obecne problemy na „świecie”*?

Żeby odpowiedzieć „jak” trzeba najpierw powiedzieć sobie „po co one są”, „czym, gdzie i po co tutaj jesteśmy”. Czym jest życie jako takie, które tutaj postrzegamy i… zmienić paradygmat życiowy.

Choć życie ogólnie i tu na Ziemi jest wielowymiarowe, to my jednak jesteśmy przede wszystkim przyzwyczajeni do świadomego jego przeżywania na poziomie fizyczno-materialnym i mentalnym – czyli na niskich wymiarach. I nie mamy też w większości świadomości o wyższych wymiarach w których również, równolegle żyjemy. Taki urok życia tu i teraz, na tej planecie. Nie mamy świadomości bo jej nie mieliśmy mieć, aby doświadczyć tego wszystkiego co tutaj doświadczamy ale teraz, z racji ogólnie, coraz bardziej dramatycznej sytuacji na Ziemi, jest już czas, aby ta świadomość została przez nas odkryta, abyśmy sobie po prostu zaczęli przypominać i uświadamiać sobie jak jest, czym jesteśmy, gdzie i po co jesteśmy. To wszystko wymaga wieloaspektowego spojrzenia na… wszystko.

Świat jest energią. Jesteśmy przyzwyczajeni do egzystowania w „rzeczywistości” – czyli w czymś co odnosi się do rzeczy – twardych, materialnych, namacalnych, stosunkowo stałych faktów, przedmiotów, skał, fizycznych wydarzeń. Cała nasza obecna fizyka – tak zwana Newtonowska mówi nam dokładnie jak według niej działa świat i my to przyjęliśmy jako podstawowy paradygmat – tak jest, tak działa „rzeczywistość”. Ale aby rozwiązać jej problemy – a jest ich co nie miara, należy wznieść się wyżej, na poziom „energiwistości” czyli rzeczywistości energetycznej, bo wszystko jest energią. Monitor na który patrzysz, klawiatura na której piszę, stół, drzewa, dom, samochód – to wszystko jest energia, tylko wibrująca w ściśle określony sposób, utrzymująca swój stan w wyniku takich a nie innych praw, które ustaliły tę energię jako dom, samochód, klawiaturę, monitor czy Twoje ciało. Wszystko to jednak jest drgającą, wibrującą energią. O tym świecie energii mówi fizyka kwantowa o której się niestety mało mówi.

Mało się o niej mówi, bo jest nielogiczna, nieprzewidywalna (bo nie znana, znana działa pięknie), nie można jej kontrolować, a przynajmniej nie wiadomo jak. „Robi numery”, bo cząsteczki elementarne z których składa się ta rzeczywistość reagują na akt obserwacji… „DZIWACTWO”  Dlatego tęgie ludzkie umysły, które nadają ton i paradygmat społeczny nie chcą aby się ona szerzej rozpowszechniała, bo „nie wiadomo jak ją kontrolować, a w związku z tym nie wiadomo jak kontrolować społeczeństwo, więc lepiej żeby siedzieli dalej w ten newtonowskiej, ciasnej, dusznej, zabijającej wszystko fizyce niż wyszli na wierzch i… no właśnie nie wiadomo co, ale na pewno nie będziemy w stanie tego kontrolować”. To trochę jak w Seksmisji Machulskiego – skoro się przyzwyczaiły do życia pod ziemią, to po co je wyciągać? 😉 Ale „niestety”, tutaj musimy. I musimy się sami wyciągnąć, bo nasi „włodarze” zbyt zajęci są walką o władzę, aby pomyśleć trochę odważniej i światlej i …. puścić kontrolę. Kontrola wynika ze strachu – nieświadome umysły boją się o byt, bo nie wiedzą o życiu, nie wiedzą o fizyce kwantowej, nie wiedzą o świecie… po prostu boją się i dlatego wszystko starają się kontrolować. Taki urok obecnego czasu na Ziemi.

Generalnie świat jest zupełnie inny niż nam się wydaje że jest. To co widzimy jako szeroki kosmos, z wieloma gwiazdami, galaktykami, całym jego ogromem, to tylko widzialna część tego, co niewidzialne, a co jest znacznie potężniejsze, choć nie w sensie fizycznym – czasu i przestrzeni, tylko energetycznym. To co my tutaj świadomie przede wszystkim doświadczamy jest czymś wtórnym do tego co jest Tam, po drugiej stronie tego co obecnie nazywamy życiem. To tamto jest prawdziwsze, pierwotne, i to z tamtego miejsca zostało stworzone to, co jest tutaj, czyli ten cały wymiar fizyczny. My, tutaj jesteśmy cząstką tych istot, które żyją tam. Przyszliśmy tutaj dla pewnych celów, aby doświadczać życia w materii i – co jest wyjątkowością Ziemi na skalę kosmosu (czyli „sporą” ;)) doświadczać życia w materii w CAŁKOWITYM ZAPOMNIENIU tego jak jest naprawdę. Bo takie systemy biologicznego życia w którym my żyjemy są normalne i bardzo liczne – tak się łatwiej ewoluuje, inaczej doświadcza, tylko, że zazwyczaj, w innych miejscach panuje częściowe lub całkowite uświadomienie jak jest naprawdę – czyli istoty, ludzie żyjący na tych planetach mają świadomość swej wielowymiarowej, energetycznej natury siebie i świata. Natomiast na Ziemi panuje wszechobecna „ciuciubabka” 😉 czyli nikt nic nie wie i sobie doświadczamy życia w materii i w zapomnieniu.

Jak to mi przekazano na początku tego roku w czasie, krótkiego wielowymiarowego spotkania – żyjemy w świecie „przewartościowanym”. Wszystkiemu na zewnętrz przypisujemy zbyt wielką wartość, stawiamy to jako coś absolutnego, definitywnego, kategorycznego. A to jest przecież tylko energia – teraz wygląda tak, ale może się zmienić, wystarczy na nią inaczej spojrzeć. Ale my patrzymy na nią kategorycznie dlatego wygląda tak jak wygląda i nie śmie się zmienić bo my… nie dopuszczamy takiej możliwości. Fizyka kwantowa. Dzieje się zgodnie z tym w co wszyscy wierzymy. Dlatego mówi się, że wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za sytuację na Ziemi – wszyscy ją śnimy, generujemy, podtrzymujemy swoimi umysłami. Można zatem powiedzieć, że przypisujemy widzialnej „rzeczywistości”, która jest tylko energetyczną projekcją wielu umysłów zbyt dużą wartość, przez co ona nas zniewala. A właściwie to my się nią zniewalamy, bo nie wiemy, że można inaczej. Nasze umysły oszalały na punkcie logiki, faktów, twardych dowodów, rzeczy na zewnątrz, wszystko inne odrzucają – to droga do podziałów i szaleństwa umysłu i obecnego chaosu – który… jest nam potrzebny abyśmy się obudzili.

Na szczęście wszystko ma swój koniec i teraz będziemy się rozbudzać, przypominać sobie o swojej prawdziwej, wielowymiarowej naturze, o tym czym jesteśmy, w jakim świecie żyjemy. Po prostu, mamy zacząć żyć naprawdę, świadomie, w pełni, ogarniając i wyrażając swoje prawdziwe Ja – nie społeczną ego-projekcję, ale prawdziwe, wielowymiarowe JA. Dlatego też, jako cywilizacja, ziemski kolektyw jesteśmy budzeni… a że mocno śpimy, to budzi się nas dość intensywnie, np. wojną kulturową, wojną światową, problemami, kryzysami, chorobami czy tak zwaną śmiercią.
Dlaczego tak jest? Żeby życie i doświadczenia na Ziemi toczyły się w takim, a nie innym kierunku trzeba było ludzi jakoś ukształtować i ukierunkować. Do tego najlepiej służą religie, które bardzo skutecznie rzeźbią losy wielu ludzi na Ziemi. Musieliśmy zaznać takiego programowania na Ziemi, aby teraz, dzięki potężnym antagonizmom społecznym wyrwać nas ze spokojnej drzemki konsumpcjonizmu i religijnego dogmatyzmu. Dlatego w najlepsze trwa wojna kulturowa, która powodowana jest przez świat Islamu, który patrzy na naszą obecną kulturę jak na jakieś bezbożne nie wiadomo co. W ich umysłach to my jesteśmy porąbani i trzeba nas zniszczyć. A my? Teraz jesteśmy zacni i cywilizowani ale…. kultura chrześcijańska też ma na sumieniu wiele… wystarczy wspomnieć Amerykę południowa, która spłynęła krwią w imię… powiedzmy. Ale OK, w tym wszystkim jest sens i cel i choć bolesne, do dobrego prowadzi. Rozwinę to w innym artykule.
Największym jednak „przewartościowaniem” jest życie tutaj, na Ziemi jako takie. Nasza kultura i religia zrobiła z tego cel najwyższy, błogosławiony, sacrum, świętość, – życie ponad życie, za wszelką cenę, a tym czasem, życie tutaj, na Ziemi jest jak wystąpienie w filmie – odgrywasz rolę, kończysz, grasz następną, z tą różnicą, że tutaj zazwyczaj nie pamiętamy poprzednich ról i bardzo utożsamiamy się z rolą, którą gramy. To prawdziwe Życie, przez duże Ż, trwa. Ono nie umiera, śmierć tutaj na Ziemi jest tylko przejściem – gdzie, to w dużym względzie zależne jest od tego co było zaprogramowane w głowie w czasie życia na Ziemi, ale życie po drugiej stronie jest… Piękne 🙂

W każdym razie, strach przed śmiercią jest jedną z największych manipulacji, którą zostaliśmy poddani – na którą się dobrowolnie zgodziliśmy i która była potrzebna aby to wszystko wygenerować – żeby nie było szukania winnych i siania teorii spiskowych. Wszyscy tu jesteśmy dobrowolnie i chętnie, choć… nie wszyscy spodziewaliśmy się, że na tej planecie będzie aż tak przesrane…. 😉 Znaczy ciężko 😉 Naprawdę, to że tutaj jesteś, że zdecydowałeś się tutaj być w tym czasie i miejscu świadczy naprawdę bardzo dobrze o Tobie jako tej wielowymiarowej Istocie – to planeta dla odważnych i pełnych miłości – dla wysokich energii. Także gratuluję i cieszę się, że jesteś 🙂

W każdym razie, o śmierci i religiach, o całej masie programowania, którego doświadczamy na Ziemi, o tym jak się straszymy, jak wpływamy na naszą energetykę – o tym w innych tekstach. Jest dużo do pisania, dużo do mówienia. Dużo jest do zrobienia aby znów radość zadomowiła się na tej naszej Kochanej Ziemi – ale cóż, po to tu jesteśmy aby to zrobić. Teraz będzie najpiękniejsza część tego naprawdę długiego i trudnego, wręcz szalonego zadania – powrót do Domu! 🙂

A póki co, pozdrawiam serdecznie i życzę wznoszącej percepcji 🙂
Krzysztof

*”świecie” – nazywanie Ziemi światem, to jak nazywanie kałuży oceanem 😉 na pewno nie przesadzam 😉 tyle mamy jeszcze fajnych rzeczy do odkrycia! 🙂

Dziel się Dobrą Energią
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •