Mam tylko jedno skrzydło, to prawie tak jak anioł…. a Ty…

Jakże prawdziwy jest ten tekst 🙂 Kora jednak była dobrze połączona. Mam tylko jedno skrzydło, to prawie tak jak anioł. A ty masz skrzydło drugie, rośnie u Twoich ramion. Gdy weźmiesz mnie w ramiona i mocno mnie przytulisz. Bez trudu polecimy, prosto w wysokie chmury….. Cały tekst jest świetny może tylko z refrenem bym polemizował, ale i tutaj jest “coś” – Kora – czapki z głów! 🙂 Posłuchajmy zresztą:

O czym to świadczy? Ano mniej więcej o tym, że schodząc tutaj na Ziemię, na ten materialny plan dualizmu dzielimy się na tyle, że w większości przypadków nie jesteśmy w stanie żyć pełnią naszej energii, tylko żyjemy jakaś jej częścią. Dlatego trzeba nam wielkiej miłości aby połączyć energię męską i żeńską. Dzięki temu stajemy się całością – nasz związek oparty o prawdziwą miłość staje się “nieziemskim zjawiskiem”. Tylko…trzeba bardzo mocno kochać, to musi być miłość tak zwanych bliźniaczych płomieni. W innym przypadku związek służy tylko do tego aby się lepiej poznawać, aby rozwijać własną samoświadomość. Prawdziwa miłość zdarza się na Ziemskim planie naprawdę rzadko… stety, niestety. Tutaj jest taki wymiar, że raczej się doświadcza różnych przeciwności niż uniesień miłości ale, jak mówię, można przeżywać i tutaj, na tym planie wielką, prawdziwą, wielowymiarową miłość. Tylko, że jest to na pewno ustalone, zaplanowane i taka para wniesie bardzo dużo do ziemskiej społeczności. To już są bardzo wysoko wyewoluowane dusze.

Jest też trzecia droga a właściwie aby dojść do tej wyżej opisanej idealnej albo raczej wielowymiarowej, świadomej miłości trzeba najpierw w sobie zintegrować aspekty żeńskie i męskie. One muszą być w równowadze. Jasne. Zawsze jedno będzie w ciele męskim a drugie w ciele żeńskim, bo taki urok życia na tej planecie ale nie będzie w tych istotach ani śladu konfliktu między damsko-męskimi energiami. Wtedy, gdy jedno z takich się zintegruje w sobie ze swoimi aspektami, to przyciągnie to drugie które również będzie miało zintegrowane swoje aspekty. Będzie…. ooohooohooooo ale będzie! 🙂 Tego światu, Ziemi obecnie życzę bardzo! 🙂 Jedno czego ludziom, ludzkości obecnie bardzo brakuje to właśnie ludzie pełni świadomej miłości, pełni radości z życia tu i teraz, w akceptacji siebie samych, swych ról, zadań, aspektów. Generalnie, nam, ludziom potrzeba jak najwięcej miłości, dobrych energii, wysokich wibracji bo jak widzimy… czas nagli, Ziemia aż trzeszczy. I niestety, jeśli się nie poprawimy, nie ogarniemy to kichnie, prychnie, znów jakiś kataklizm wykasuje nas jak wcześniej dinozaury i będzie się otwierać na kolejną cywilizację. Choć gorąco wierzę, że tym razem damy radę i ogarniemy się z naszymi świadomościami.

Wracając do tego co Kora zapodała. Tak, jesteśmy na prawdę aniołami – w sensie, że jesteśmy o wiele większymi, wyżej, szybciej wibrującymi istotami – nieumierającymi, które zeszły na ziemie tracąc ogromną część swojej mocy po to, aby tutaj doświadczać. Mamy piękną planetę, piękną przestrzeń do doświadczania tego naszego “jednoskrzydłowego-anielstwa”. Tutaj najpierw szukamy miłości w drugiej osobie. W tej partnerce, w tym partnerze, wspinamy się na wyżyny, uczymy się miłości, poznajemy siebie w stanach zakochania – jest pięknie. Później zazwyczaj już mniej pięknie, związek się normalizuje, hormony opadają i… jeśli ktoś mądry, to wyciągnął lekcje, podziękował za wspólne przygody i ruszył dalej, szukać miłości, przeżywać w szczęściu swój ziemski los. Jeśli nie, to siedzi w związku, który jest wiążący, duszny i nic lub niewiele daje. Jak to mówią “miłość to światło życia, a małżeństwo to rachunek za to światło” 😉 Oczywiście są związku wieloletnie, docelowe, długie – nie mam nic przeciwko związkom, ale wszystko przeciwko przymusowym związkom (temat na inny artykuł). Ale to też urok planetarny 🙂 takich bajerów jak na Ziemi to nigdzie nie ma 😉 Tutaj można naprawdę w takie gówno wdepnąć że się trzeba z niego kilka, czasem i kilkadziesiąt wcieleń wygrzebywać… ale wszystko po coś jest i czegoś uczy.

W każdym razie “kochajta jak chceta!” ale prawdziwie kochajta… chodzi o wysoki poziom, dobrej, bardzo dobrej, wysokooktanowej energii. Tutaj nie ma problemów z tym, że ktoś sobie zinterpretuje “kochajta jak chceta” czyli będę sobie kochał bić i gwałcić czy jakieś formy sado-macho czy jakieś inne zboczenia – wysokie wibracje nie dopuszczą, rozpuszczą i oczyszczą wszelkie dewiacje i zboczenia. To fizyka kwantowa. Dlatego można śmiało parafrazować to szkodliwe “róbta co chceta” – w sumie też było potrzebne. Wszystko jest do czegoś potrzebne.

Wracając do Miłości – Wysokich Wibracji. Im więcej w Tobie miłości tym świat wokół Ciebie lepszy. Im więcej w Tobie miłości tym więcej przyciągasz dobrych ludzi. Im więcej takich, kochających herbatników po Ziemi chodzi tym lepiej się wszystkim żyje. Dlaczego? Bo w wysokich wibracjach nie da się robić niskowibrujących rzeczy – to jest fizycznie po prostu nie możliwe. To fizyka. Więc głód, wojny, zabójstwa, wypadki, choroby, złorzeczenia itd nie będzie mogło zaistnieć, bo po prostu nie będzie takiej możliwości wibracyjnej. Jak myślisz, dlaczego teraz jest tak, a nie inaczej? Dlaczego jest takie natarcie złych wydarzeń, ciężkich doświadczeń, niskowibrujących energii i istot? Po to, abyśmy się kopnęli w naszą wielowymiarową dupę i zaczęli się w końcu budzić i wibrować jakoś normalnie, czyli w duchu radości, wdzięczności, szczęścia itd. To podstawowy krok na nasze obecne czasy. Więc, w górę serca! 🙂

Niech wysokie wibracje tryskają z Ciebie na świat cały! (bo wibracje cały czas z Ciebie tryskają, pytanie tylko jakie ;))
Powodzenia na Twej Drodze! 🙂
Krzysztof

Na koniec jeszcze raz Kora – Piękny, Kolorowy Ptak 🙂

Dziel się Dobrą Energią
  • 3
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    3
    Udostępnienia