Dokąd my tak właściwie idziemy…..?

Wszyscy latamy jak koty z pęcherzem miotani obowiązkami z pracy lub z domu. Kredyty, rachunki, wiadomości, zadania, terminy, projekty, ludzie w pracy, ludzie w domu, ludzie w sklepie, to tego fejs, telewizja, radio i internet. Wszędzie relacje, wszędzie obowiązki, wszędzie inwestycje, wszędzie oczekiwania, wszędzie manipulacje, wojenki i podchody. Wszyscy biegają jak w wielkim kieracie i tak właściwie to kurna nie wiadomo o co chodzi. Każdy by chciał szczęśliwie i teoretycznie, każdy normalny człowiek kieruje się dobrymi intencjami i chce dobrze…. ale każdy rozumie to po swojemy i moje szczęście może nijak się mieć do Twojego, a Twoje do mojego i jest ból, niezrozumienie… rozczarowanie, irytacja, mniejsza i większa walka…większa mianipulacja… im bardziej się czujemy zagrożeni tym bardziej jesteśmy bezwzględni… jak szczury przyparte do ściany atakujmy na oślep w aktach depseracji… dokąd to może doprowadzić? Ponieważ jestem wyczynowym optymistą (nie widać tego tak na codzień bo bardzo dobrze się maskuję ;)) więc uważam, że w tym szaleństwie jest metoda i ten oszałały świat jest nam potrzebny do tego aby…. się wszystko tak zagmatwało, że w końcu nie wytrzymamy i zarządamy prawdy i nowego świata. Tylko aby to się wydarzyło wszyscy musimy mieć tego obecnego, tej namiastki życia serdecznie dość. Jeśli to zrozumiemy, pójdziemy wyżej. Skorupka pęknie, wyjdziemy na zewnątrz, w zupełnie inny świat.

Jesteśmy w środku wojny energetycznej. Nikt tu nikogo nie szanuje, nie bierze się jeńców. Sojusze jeśli są zawierane, to tylko dlatego, że coś można dzięki nim zyskać dla siebie. Jeśli tego czegoś dla siebie się nie zyska, to juz jest atak i po sojuszu. Szacunek jako taki jest coraz mniej spotykany, bo teraz liczy się wynik i konkrety przeliczalne najlepiej na gotówkę. Jak tego nie ma, to do widzenia, niech przyjdzie ktoś, kto da tę gotówkę. Wojna trwa od samej góry, na szczeblach “najwyższej władzy” i ponad nią, aż po same doły. Mali patrzą na to jak Ci na górze się piorą i sami też się piorą. Do tego wszechobecne i potężne media, które wporost zmasakrowały społeczeństwo. Zwłaszcza tak zwana amerykańska kultura promowana przez zarabiające na zafascynowanych jepołapch kolejnymi filmami akcji gdzie przysłowiowy “seks and przemoc” (polecam film “Superprodukcja”) demuluje psychiktę i poczucie wartości coraz młodszego widza. Do tego dochodzą gry wideo, czyli konsole, gry PC itp. Tam jest rzeźnia nonstop i to wielożyciowa, więc nie ma mowy o jakimś szacunku do życia czy innych wartości tylko po prostu jest jechane z przemocą na całego. Nasze społeczeństwo tym nasiąka i ta agresja z gier i filmów, tak zwanej “kultury” przenika do nas wszystkich. Odbija się to agresją np. na ulicach, w pracy, domu, szkole – wszędzie gdzie są ludzie. Po prostu ta agresja nas pochania i rozwala.

Wyrządzamy ogrom krzywd zwierzętom w rzeźniach i po za nimi… one cierpiąc też wysyłają z siebie ogromne ilości agresji, cierpinia… nienawiści.. to wszystko się kumuluje i materializuje w postaci wypadków, kryzysów, kłótni, przemocy, agresji, wojen,…. energia nie znika, energia tylko zmienia swoją postać – tak brzmi jedno z podstawowych praw fizyki. W energii mentalnej, duchowej, astralnej którą wszyscy wytwarzamy i podtrzymujemy naszymi umysłami jest podobnie. Ta energia nas rozwla, niszczy nasze ciała, niszczy nasze życie, niszczy nasze mniejsze i większe społeczeństwa. Dokąd zmierzamy? Ja rozumiem, że lubimy hardcorowe zabawy ale chyba już jest lekka przesada… przecież niszczymy planetę totalnie… zatruwamy wszystko co się da… ryby w oceanach są przesiąknięte plastikiem, który spożywamy trując się…. Dewastowane są ogromne obszary przez chciwe korporacje, które dla zdobycia surowców korumpują rządy biedniejszych krajów czy wręcz je zmuszają, szantażując, a te pozwlają wycinać lasy, zatruwać swoje tereny przemysłem, który zupełnie nie szanuje przyrody… a to jest zawsze śmierć milionów stworzeń, które ginąc wysyłają znów energię… bynajmniej nie miłości do nas… Co z tym zrobimy?

Mam dziś dziwny nastrój. Zaczął się nowy rok w świecie przyrody 1 luty to święto, ważny okres w naturze, czas spokojnego planowania nowego roku, budzenia swojej energii, inwestowania w energię nowego czasu. Ktoś o tym mówi głośno? Nie, bo jest to niekomercyjne. Teraz tylko to co komercyjne jest znane. 5. lutego zaczyna się nowy rok w kalendarzu chińskim i to już jest znane… tu już się mówi, tu już się to jakoś przebija na polskim rynku. (Zaczyna się rok Świni, szczęście i obfitość ;)). Chodzi o energetyczne aspekty życia z których nie zdajemy sobie sprawy lub traktujemy je jak jakieś nieistotne ciekawostki, “pierdy dla starych bab”, a przecież świat energii, tego jak się w nim poruszamy, jak go sobie uświadamiamy ma decydujące znaczenie dla naszego życia. To trochę tak jakby ogon był ważniejszy od psa…….  😉

Niech się dobrze dzieje. Dziś nowy rok w świecie Przyrody i choć wszyscy jesteśmy jej dziećmi to jakoś mało kto tym tak naprawdę żyję. Oddalilismy sie od naszej prawdziwej natury bardzo… Obyśmy dali radę powrócić.

Najlepszego na Twej Drodze!

KK

Dziel się Dobrą Energią
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *