Na odwyku

 Dziś miałem objawy odstawienne – tak jakby mnie ktoś odciął od narkotyku, który mnie uzależnił. Dziś był dzień niestandardowy. Okazało się, że mam go spędzić będąc w zupełnie innym klimacie energetyczno mentalnym niż na co dzień i… było ciekawie. Będę owijał w bawełnę, żeby nie było wiadomo o co chodzi ale sens i mechanikę jaka za tym stoi mam nadzieję, że przekażę dobrze.

Wiesz, że można się uzależnić od wszystkiego? Nie musi to być nic tak zwanego dobrego ani złego – jak mityczne narkotyki. Uzależnić się można od pogody, słonych paluszków, partnera, ciepłego kocyka czy jakiejś idei – na przykład idei wolności. Można być (i często tak jest), uzależnionym od tego, że jest nam źle, że cały czas działa na nas czynnik stresujący i choć tego nie lubimy, nie chcemy, narzekamy na to, to w momencie gdy stresor znika my nie wiemy co się dzieje. Nie wiemy jak się zachować, jak działać bo całe nasze życie było ukształtowane tak aby współżyć z tym stresorem a tu go nie ma… no jak to tak? Niech wróci bo nie wiemy jak żyć dalej! Smutna prawda jest taka, że uzależniamy się od chorób, niedołęstwa, braku siły, od opieki, od niesamodzielności, a uzależniając się od tych rzeczy tracimy własną siłę. Właśnie to jest podstawowa dynamika jaka się dzieje w uzależnieniu – przestajemy polegać na własnej sile i bierzemy ją z zewnątrz, od czynnika który nam go stale dostarcza. Stajemy się jego biorcą, on dawcą i związek gotowy.

Można tak żyć latami – ba, wcieleniami! Zmieniają się tylko aktorzy, którzy odgrywają dla nas rolę czy to kata czy ofiary ale generalnie jesteśmy zaangażowani w tę toksyczną grę. Dziwimy się, że nas jakieś choroby przewlekłe męczą a to zazwyczaj objawy naszego uzależnienia i/lub współuzależnienia – oba zabójcze.

Dziś zrobiłem sobie dzień inności. Zachowywałem się inaczej niż zwykle, inaczej rozmawiałem, inaczej myślałem, pracowałem. Zaobserwowałem bardzo silny odruch aby wrócić do poprzedniego stanu. Niesamowita siła – człowiek chodzi jak lew w klatce… nie wiadomo co z sobą zrobić. Teraz jest już ok, ale taki dzień był rewelacyjny i na pewno będę go powtarzał w miarę możliwości lub nawet bez nich. Uzależnienia to niewidzialne drenaże naszej energii, naszej tożsamości, naszego szczęśliwego życia. Wyrywajmy je jak chwasty z naszego pola energetycznego, a wnet zmieni się wszystko.

W polu dzisiejszych energii składam podziękowania temu co się dziś działo. Niech się czyści. Dziś skończyła się fala białego łącznika. Fala oczyszczenia i transformacji. Od jutra fala odrodzenia i zmartwychwstania – niech się dzieje.

Pozdrawiam serdecznie

Kris

 

ps. nie do końca jestem zadowolony z jakości tych wpisów bo robię je na koniec dnia i już jestem zmęczony. Jak je odbierasz? Ktoś jest na tyle odważny aby skomentować to? 😉 Zadziala zasada rozproszonej odpowiedzialności i nikt nie odpowie na to wezwanie z myślą “niech inni opowiedzą”? Co to się porobiło? Gdzie są czasy gdzie ludzie wyrywali się do aktywności, chcieli coś dawać z siebie, uczestniczyć w czymś, coś współtworzyć… teraz więszkość się pozamykała w swoich domach, otoczyła murami kompleksów, masek i udaje, że jest normalna… ale tak naprawdę to nie żyjemy jeśli nie współdziałamy, nie uczestniczmy w tym co się dzieje wokół. O! Tyle powiem 🙂 

Dziel się Dobrą Energią
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •