Nałóg i pasja w jednym stały  domku…

„Nałóg i Pasja w jednym stały domku… Nałóg straszną miał opinię, wstydem okrywał swego żywiciela ale za to pasja niczym diadem w koronie blaskiem nosiciela swego otaczała…  A przecież dokładnie tym samym zniewalającym mechanizmem były.” To taka przekorna parafraza wierszyka o Pawle i Gawle ale po za tym, że fonetycznie to brzmi podobnie to sensu ani porównań już za dużo w tej bajce nie ma co szukać. Chodzi o zwrócenie uwagi, że ta, tak wychwalana i opiewana pasja jest dokładnie tym samym mechanizmem zniewalającym umysł jak i pospolity nałóg, mania czy obsesja. Różnią się tylko kilkoma szczegółami, produktem ubocznym i przede wszystkim, społecznym postrzeganiem.

Czy słyszałeś aby ktoś powiedział: jestem nałogowym uprawiaczem ogrodu, obsesyjnie pływam, fanatycznie zbieram znaczki, albo nałogowo maluję, a nawet jeżdżę na rowerze? Albo, mam pasję alkoholową, jestem pasjonatem palenia papierosów, telewizja jest moją pasją – słyszałeś aby tak ktoś mówił? Raczej nie, ale przecież wszystko to jest tym samym – czymś co nas zniewala, lub czymś w co uciekamy. Tylko społeczne uwarunkowania sprawiają, że na jedne patrzymy jako na pożądane, poprawne, a na drugie z dezaprobatą, ze wstydem, pozbylibyśmy się tego najchętniej.

Takie podejście sprawia, że zniewalamy się nimi jeszcze bardziej. Np. porozmawiaj z kimś kto jest pod wpływem pasji lub nałogu o czymś innym niż jej obiekt – będzie nieobecny, myślami oddalony, szukający swojego narkotyku/pasji. Z pasjonatem np. astronomii porozmawiasz o astronomii przede wszystkim, inne tematy będą go nudziły… jego umysł jest uzależniony od paliwa które daje mu ta pasja.

Nie chcę tu dyskredytować posiadania pasji,  czy oddawania się czemuś z sercem, zatapianiu się w danej czynności. Bo to zazwyczaj właśnie w takim stanie powstają najwspanialsze działa, a praca „sama się wręcz robi”. Chcę tylko zwrócić uwagę, że czy w pasji, czy pod wpływem nałogu Ty masz być świadomy siebie, masz czuć przede wszystkim swój związek z życiem, czuć siebie, widzieć siebie w tym wszystkim co robisz. Masz być samoświadomy. Masz się zauważać. Jeśli będziesz się w przedmiocie swojej pasji/nałogu całkowicie zatracał, to to stracisz lub Cię to zniszczy – czyli też to stracisz. Dlatego nie powinno się być w „pasji” czy w nałogu cały czas… trzeba robić przerwy, łapać przestrzeń i dystans – wtedy to Ty rządzisz tym czymś, a nie, to coś Tobą. Ty masz używać pasji lub nałogu, a nie być przez nie używanym.

Mówi się też, że nałóg nas prześladuje, a pasji się oddajemy. Że nałóg zniewala, a pasja dodaje skrzydeł. Tak jest, zgadza się. Pasja jest teoretycznie dobrowolna, a nałóg nie. Ale nałóg jest znacznie skuteczniejszy przy przebudzaniu nas do świadomego życia. Ktoś, kto jest w nałogu MUSI jak najszybciej rozpoznać siebie w tym, co się z nim dzieje. Musi rozwinąć samoświadomość by uwolnić się od nałogu, inaczej ten go zabije. Nałóg zmusza do zmiany życia, do rozwoju. A pasja? Pasja jest przyjemna, pasji się oddajemy. Pasję się  uprawia. Pasja zaspokaja nasze ego i w szponach pasji możemy sobie przespać całe życie…. Można powiedzieć wręcz, że nałogowo oddajemy się pasji lub pasjom… czyli uciekamy w sny hipnotyczne….  Popatrz proszę na to i z tej strony J Założenie zasadne jeśli wie się czym i po co jest życie J

 

Dlatego, wbrew temu co się ogólnie mówi nie czuj się „niepełnowartościowy” bo nie masz swojej pasji. Niestety, ale starają się nam różni guru wgrać to do głowy – w dobrej wierze oczywiście. Jeśli nie masz pasji, to tylko oznacza, że Twój umysł nie wpada w hipnotyczny stan uzależnienia od wykonywania jakiejś czynności lub od bycia w jakimś stanie (ale nie klep się po plecach, bo za to  wpada w jakiś inny ;)). Jesteś wolny od jakiegoś silnego bodźca – czy w związku z tym jesteś lepszy czy gorszy? Ani taki ani taki. Ludzie, który mają pasję lub nałóg mają po prostu więcej okazji by ćwiczyć się w samoświadomości i rozwoju, ale czy to robią…?  Jeśli pasja jest twórcza to jeszcze coś dają światu, więc ok, takich się doceniania bardziej niż np. pasjonata oglądania telewizji ala Ferdek Kiepski 😉 chociaż ich stan umysłu jest dokładnie taki sam – zniewolony, nieświadomy, tylko produkt uboczny tego stanu może być inny – mniej lub bardziej pożyteczny społecznie.

Jeszcze jedną „herezję” powiem J stan umysłu Ferdka Kiepskiego jest dużo bardziej rozwojowy niż stan umysłu pasjonata np. astronomii, naukowca czy znanego malarza. Dlaczego? Bo umysły ego znanych osoby są bardzo mocno uzależnione od swego społecznego statusu i sukcesu i od poklepywania po plecach za tę piękną pasję. Natomiast ego umysł takiego Ferdka, który nie ma praktycznie nic do stracenia… w każdej chwili może puścić te „pasje” i zacząć być świadomy i szczęśliwym. Oczywiście, nic nie przeszkadza aby w każdej pasji być świadomym – o to wręcz chodzi.

Zwróć też uwagę na sformułowanie, którego użyłem na początku w tej parafrazie wierszyka „…wstydem okrywał swego żywiciela”… chodzi o to, abyś potraktował, czy to nałóg, czy pasję jak żywą, samoświadomą istotę. Abyś nie patrzył na to jak na jakiś bezładny i przypadkowy zbiór reakcji chemicznych w Twoim mózgu tylko z szacunkiem jak na istotę, która żyje z Tobą i w Tobie. Bo wszystko ma jakieś swoje życie i wszystko ma jakąś swoją świadomość. Niestety nie wiemy o tym powszechnie, że każdy z nas to galaktyka istot i przeróżnego życia. Poczynając od tych fizycznych, jak nasze organy, komórki czy… pasożyty 😉 poprzez właśnie tego typu emocje i stany psychiczne, aż po wyższe stany duchowe o których mało kto myśli.

Wracając do pasji/nałogu. Oddawaj się im do woli ale bądź w nich świadomy. Jeśli będziesz, to wygrasz z każdym nałogiem lub pokierujesz każdą pasją jaką masz lub będziesz chciał mieć. Pamiętaj, że chodzi o Twoją samoświadomość i samokreację Twojego życia.

Weźmy na przykład dwie pasje. Szewską pasję i pasję życia 😉 Szewska pasja to synonim szału, wściekłości – co ciekawe widzę w Internecie jest kilka firm, które się tak nazwały. Ciekawe czy właściciele pomyśleli, że podłączają się tą nazwą do energetycznego egregora, który….. no nie jest najbardziej twórczy, ani wspierający 😉 tam ludzie wrzucają swoje najgorsze emocje, więc trzeba takie nazwy koniecznie oczyścić, bo biznes nie będzie dobrze działał,  ale to na inny artykuł.  Wracając do meritum, szewska pasja porywa nas  gdy coś idzie nie tak, nie po myśli naszego ego, wtedy włącza się swego rodzaju amok, który sprawia, że wszystko wokół takiego „pasjonata” może być zagrożone, a przebywanie obok takiej osoby może być „niekomfortowe”. Co nie zmienia faktu, że czasem taka pasja jest niezbędna aby wyrwać się z jakiejś sytuacji albo aby coś innego osiągnąć, zniszczyć, zburzyć itp. Chodzi mi tu jednak o to, że jest to stan hipnotyczny, który przejmuje nad nami kontrolę, jakaś inna istota przejęła stery naszego życia i działa – szaleje. Czasem jest to potrzebne, jasne ale jeśli nie jesteś w stanie zapanować nad taką pasją, to nie będziesz nigdy piastował społecznie odpowiedzialnego stanowiska – na pewno nie z nadania tylko ewentualnie sam się tam, (być może nawet dzięki temu, że w czasie szewskiej pasji kogoś zepchnąłeś ze stanowiska) dostaniesz. Znów chodzi o naszą świadomość. To Ty masz rządzić, Ty masz pozwalać, dopuszczać aby coś takiego się działo. Niektórzy mają to w gratisie od życia – wpadnięcie w furię czy wściekłość to dla nich jedna chwila i już są w stanie rozwalać ściany i demolować ludzi, dla innych tego rodzaju paliwo jest bardzo głęboko schowane… ale jak się dostaną…. Znów patrz na świadomość i na… społeczną przydatność. Czasami ludzie wybuchowi są niezbędni do pewnych zadań – każdy z nas jest cenny dokładnie taki jaki jest.

A pasja życia? To piękna pasja, bo zakłada, że jesteś „zahipnotyzowany życiem” jako takim i jest ona bezpieczna jeśli właściwie rozumiesz czym życie jest. Tak właściwie, jeśli jesteś w pełni uważny i świadomy, pasja życia pojawia się sama, bo życie staje się tak fascynujące, wznoszące, radosne, twórcze, że nie chcesz już, bo nie ma za bardzo możliwości odstawić życie na bok i znów zając się czymś co nie jest tak prawdziwe jak życie samo w sobie. Ta pasja, to królowa pasji i tej wszystkim serdecznie życzę. Te inne pasje, nałogi, manie, obsesje, pędy, pociągi, ciągoty, chęci i inne tego typu odcienie Twojej osobowości obserwuj i później używaj. Pamiętaj, Ty tu rządzisz. Dlatego tak ważne jest powiedzenie „poznaj samego siebie!” – wszystko co prawdziwe od tego wszystko się zaczyna.

Z serdecznym pozdrowieniem

Krzysztof

Dziel się Dobrą Energią
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •