Siła słabości

Wszystko ma sens, wszystko jest cenne, wszystko jest błogosławieństwem, ale też i najczęściej, wiele z tego co się nam dzieje w życiu, na początku postrzegamy jako coś złego, nieodpowiedniego, jako przekleństwo, naszą słabość, nasze brzemię. I dobrze że tak to postrzegamy, bo tak mamy to postrzegać – aby w pełni odegrało to swoją rolę „dostarczyciela doświadczeń”. Gdybyśmy od razu we wszystkim widzieli błogosławieństwo nie dalibyśmy rady przerobić pewnych rzeczy, doświadczyć prawdziwego bólu, strachu, rozpaczy czy małości – „siły słabości” – czyli głównych uroków życia w materii na Ziemi. Dlatego też do pewnego Momentu, choć wszystko jest błogosławieństwem, to widzimy i doświadczamy przede wszystkim tej trudnej strony tego Czegoś i wcale nam się to błogosławieństwem nie wydaje… zazwyczaj wręcz przeciwnie… Ale OK. W końcu z każdego tunelu jest wyjście*, każda noc się kończy, z każdego koszmaru w końcu się wybudzamy…. Pewne rzeczy trzeba doświadczyć i już. To „coś”, się dzieje dla nas, ale też jak już się to „coś” dostrzeże, to trzeba to rozpoznać i zharmonizować.

Każda droga ma odcinki łatwiejsze i trudniejsze, okresy gdzie idzie się łatwo i ze śpiewem i takie, w których ledwo człapiemy pod ciężarem życia…. Co ciekawe – oba te okresy są zazwyczaj równie nieświadome ale… TO Z TEGO TRUDNEGO ŁATWIEJ SIĘ WYBUDZIĆ. Chodzi o to, aby rozpoznać moment kiedy można się przebudzić, zmienić postrzeganie i rozświetlić swoje życie. Za takim spostrzeżeniem płynie inna świadomość, inna percepcja, wschodzimy na nowy poziom istnienia. Z takiego poziomu, nawet jeśli znów się pojawi coś negatywnego czy trudnego, to już nie będzie to dla nas tak ciężkie, już nie wejdziemy tak głęboko w te trudne doświadczenia, bo będziemy mieli już wypracowany inny system percepcji** siebie i zdarzeń życiowych.

Chodzi o to, aby docenić, przyjąć i zaakceptować to, co „się przeszło” do tej pory. Jak już stanęliśmy w takim Miejscu i Czasie i widzimy, że jest ten Moment rozpoznania, to chodzi o to, aby spojrzeć wstecz i zharmonizować przeszłość. Puścić w nasze dotychczasowe przeżycia dużo dobrych, rozświetlających energii, wdzięczności, miłości, pokoju. Aby podziękować temu co się wydarzyło, tym wszystkim osobom, z którymi to wygenerowaliśmy, tym wszystkim doświadczeniom przez które przeszliśmy i aby uśmiechnąć się z wdzięcznością i ulgą.

Czasami te doświadczenia i energie są tak ciężkie, że potrzebny może być egzorcyzm lub zaawansowana synchronizacja przeszłości. Dłuższa praca. Na pewno wymagana jest odwaga do zmierzenia się z przeszłością i czysta intencja. Po co chcesz to zrobić?

Zazwyczaj jest tak, że w czasie doświadczania trudnych sytuacji wyklinaliśmy, złorzeczyliśmy, zabijaliśmy i umieraliśmy wewnętrznie – życzyliśmy sobie i innym śmierci… To wszystko zostało puszczone w Eter, w przestrzenie morficzne, w sieć krystaliczną, siatki informacyjne – zostało to zrodzone z naszej istoty energetycznej i zarejestrowane w naszej aurze, w podświadomości. Wynikło to z bólu i niskich pobudek więc, nie ma to dobrej, wysokiej energii… raczej puszczaliśmy to rozżaleni, wystraszeni, załamani… wściekli… mieliśmy wszystkiego dość… siebie, świata, Ziemi i tych wszystkich ziemskich przygód. To wszystko trzeba uwolnić, zharmonizować… nawet teraz, jak to piszę to wychodzą ze mnie różne energie, co sprawia, że dusi mnie kaszel, oczyszcza się moje serce, moja przestrzeń duchowa, aura… bo wszystko musi być zrobione bardzo dokładnie, z czystą intencją i nową świadomością… bez energetycznego  posprzątania po sobie, z ciągnącym się za nami smrodem walącego się starego, wystraszonego ego nie wyjdziemy dalej w drodze doświadczeń, porządek jest potrzebny. Zwłaszcza ważne jest oczyszczenie życzeń śmierci…

Na drodze nie raz życzyłem sobie śmierci i chciałem po prostu stąd odejść, uciec, nie męczyć się już więcej… to było częste… niestety…. Jeśli wybrało się bycie wrażliwym człowiekiem, wyczulonym introwertykiem, to balansowanie na granicy życia i śmierci, w ciągłej depresji to coś normalnego…. To tworzy ogromne chmury toksycznej energii, którą trzeba zbawić – przepuścić przez serce, potraktować jak własne dzieci…. Zharmonizować z naszym Źródłem.

Kiedy życzymy sobie śmierci? Bardzo często. Robimy to wtedy, kiedy robimy coś wbrew sobie, kiedy robimy coś ze strachu, pod przymusem. Bardzo często jako małe dzieci doświadczyliśmy przemocy fizycznej i psychicznej – była gwałcona nasza chęć wyrażania siebie, nasza niewinność, nasza spontaniczność, kreatywność… i jako wrażliwe istoty, po porostu zamykaliśmy się na życie, tak jakby umierała nasza radość życia – a takie zamykanie się na życie, to życzenie sobie śmierci… Jeśli to bardzo uprościmy, to szczere, spontaniczne zachowania rozwijające nas i nasze życie, to zachowania pro życiowe, a zachowania hamujące nas, nasze wyrażanie się, naszą spontaniczność, śmiech, kreatywność itp., to zachowania zabijające życie…

Życzymy sobie śmierci, gdy obrażamy się, gdy czujemy się zawstydzeni, pełni winny, niegodni życia. Gdy dotyka nas niezrozumiały ból, który sprawia, że życie przestaje nas cieszyć i zaczynamy je postrzegać jako coś strasznego, coś bolesnego, coś, co trzeba przeżyć, „no bo skoro się już napatoczyło” to trzeba to przeżyć. Nie patrzymy na życie jak na fascynującą przygodę, możliwość wyrażenia swego najlepszego Ja, tylko jak na brzemię, coś, co trzeba znieść… przetrwać. I to nawet nie wiadomo za bardzo po co…

Samobójczym Życzeniem śmierci, jest też depresja, oddawanie się nałogom, szalone imprezowanie, alkoholizm, pracoholizm i inne holizmy – coś czemu się oddajemy, by zapomnieć, by uciec, by zagłuszyć ból naszej duszy… pustkę, wołania o jakiś sens, spełnienie.

Dlaczego my, ludzie żyjemy tak krótko? Między innymi dlatego, że w większości żyjemy naszymi pragnieniami śmierci, pragnieniami tego, aby się to wszystko skończyło. Oczywiście, te pragnienia są poprzekładane chwilami radości, szczęścia, celebracji życia. Chwilami gdy chce się nam żyć, gdy naprawdę, wesoło i twórczo żyjemy na całego. Przez to tworzy się taka kanapka, przekładaniec życiodajnych i śmiertelnych myśli, które nas w końcu powalają. Powalają nas, bo życzenia śmierci są o wiele mocniejsze niż nasze postanowienie i chęć życia. Radość zazwyczaj jest krótkotrwała, ulotna i… nieświadoma, a jak wpadamy w dół, to potrafimy w nich tkwić bardzo, bardzo długo i jesteśmy cali tym naszym cierpieniem. Dlatego życzenia śmierci są mocniejsze w naszej energetyce i dlatego w końcu wygrywają z życiem***.

Gdy postanawiamy umrzeć, to dzieje się to zazwyczaj pod wpływem bardzo wielkich uczuć: złość, żal, strach, poczucie porażki, przegrana… te uczucia są potężne… zniewalające… aż paraliżują… intensywność ich jest tak gęsta, że czasami niestety aż zabijają fizycznie – ludzie targają się na swoje życie… Na szczęście, zazwyczaj nie jest aż tak źle, tylko przechodzą różnego rodzaju depresje, ciężkie chwile. Potem, te uczucia przechodzą… Mija jakiś czas… Emocje się wyciszają… Przychodzą inne, weselsze, lżejsze… Poprawia nam się nastrój, zapominamy o tych złych momentach w których mieliśmy naprawdę posępne, czarne myśli…. Ale nasza podświadomość nie zapomina, a te myśli i energie są wciąż w naszej energetyce, w naszej aurze…. Działają cały czas i generują kolejne doświadczenia, w których będą mogły się przejawić… być może z jeszcze większą mocą…  I trzeba to wiedzieć, że bez posprzątania takich naszych kreacji, bez wybaczenia, bez zrozumienia siebie w szerszym kontekście przyczynowym, bez przytulenia tych emocji jako swoich dzieci i niezbędnych części drogi nie pójdziesz dalej….  One cały czas będą Cię ściągały swoją dysharmonią, swoim bólem, cierpieniem i tym, że ich nie akceptujesz, nie doceniasz****. A jeśli tego nie robisz, to oznacza, że nie zrozumiałeś poprzednich lekcji… nie wiesz jeszcze po co Ci się to wszystko dzieje… „nie możesz odejść od stołu, kiedy nie wszystko zostało skonsumowane…”

 

Miejmy tego świadomość. Główny temat tej ziemskiej przygody, to odzyskanie naszej wielowymiarowej i kosmicznej tożsamości. Na Ziemi jest to niezwykle trudne i wielu po prostu się to nie udaje, ale… taki jest teraz specyficzny urok i czas i całe szczęście, że się on zmienia i w niedługim czasie życie i doświadczania w materii na Ziemi będzie o wiele łatwiejsze, bardziej świadome i świetliste. Tak to teraz odbieram J Teraz jednak, trzeba jeszcze się trochę napracować. Dlatego, jak przyłapiesz się na tym, że naprodukowałeś(aś) całą masę żalu i pretensji do siebie i świata, że dopadło Cię ogromne zniechęcenie i zwątpienie…. to przyjrzyj się temu…. Wybacz to sobie, podziękuj i przepuść to przez swoje centrum wyższych uczuć – Serce.

Siła słabości – dlaczego taki tytuł? Chodzi o to, że będąc potężnymi istotami, musimy naprawdę się postarać, aby doświadczać siebie jako słabeuszy, cieniasów, wystraszonych nieszczęśników, ofiar losu, wojny, biedaków, schorowanych ludzi, itd… te słabości są bardzo cenne, bo pozwalają nam dojść do dna i zazwyczaj się odbić. Niektórzy z nas muszą zaznać najniższego, możliwego położenia, aby otworzyć oczy i przejrzeć iluzję… Jeśli jesteś teraz w bardzo złej sytuacji, bardzo trudnej, to gratuluję Ci, bo to oznacza, że Twój plan rozwoju duchowego zakłada, że teraz zmartwychwstaniesz. Wszystkie te życzenia śmierci, te wszystkie autodestruktywne programy, które sobie wgrałeś w tym i poprzednich życiach teraz masz szansę rozwiązać, odpakować, umyć, przekształcić w coś… prawdziwego. Dzięki temu odkryjesz swoją prawdziwą Twarz, swoje Prawdziwe Oblicze. „musi być noc żeby zobaczyć gwiazdy”, trzeba spaść bardzo nisko w swoją słabość, aby później móc żyć na szczytach swej siły. Dlatego jest to siła. Im większe problemy, trudy i znoje, tym większa się czai po drugiej stronie siła do wykorzystania i wyrażenia.

Ale uściślijmy. To nie jest tak, że jak ktoś ma dobrze, to ma niedobrze, a jak ma niedobrze, to ma dobrze 😉 Wszystko jest percepcją, wszystko jest grą, wszystko prowadzi do rozbudzenia naszej świadomości. Jedni potrzebują do przebudzenia hardcorowych rzeczy i przeżyć a inni, „na lajciku” wchodzą na wysokie wibracje. Wszystko jest dobre i potrzebne, wszystko jest właściwe, jeśli… takim to rozpoznasz.

Siłą słabości nazywam też blokadę potencjału. Nasza prawdziwa kreatywność jest jak nóż. Można nią posmarować chleb i można nią też zabić. Jeśli jesteś pełen życzeń śmierci, żalu, pretensji, Twoja kreatywność jest zablokowana, bo na takim, skrzywdzonym paliwie to zrobiłbyś masę szkód wokół. Jeśli oczyścisz swoje pola podświadomości, rozjaśnisz swoje intencje, Twoja kreatywność będzie mogła być bezpiecznie aktywowana i dana światu. W tym też jest siła słabości. Blokuje nas przed nami samymi – przed naszą własną głupotą – czyli nieuświadomioną pretensją, a więc życzeniem zniszczenia wszystkiego i wszystkich. Tak naprawdę, nasza ciemna strona jest potężna i niesie wielką moc, dlatego może być dana tylko kochającym rękom.

Przyczyną całego tego zamieszania i tak jest nieświadomość tego Czym jesteśmy. OK, to element tej gry tutaj. I dobrze, że już czas zapalić Światło. Każdy z nas musi to zrobić sam w sobie.

 

Wszystkiego świadomego na Twojej Drodze!

Krzysztof

 

*Aby wyjść z tunelu, trzeba zmienić kierunek podążania…. Zazwyczaj wciąż idziemy w głąb… pocieszające jest to, że jak się odwrócimy, to może się okazać, że to wyjście jest naprawdę blisko.

**tak naprawdę, to najważniejsza jest właściwa percepcja, ona rządzi.

*** z tym co powszechnie nazywamy życiem i tym co nazywamy śmiercią – Prawdziwe Życie nie umiera – jest czymś o wiele większym, niż nam się to obecnie wydaje.

****nie myśl, że tego jest masa i że zejdzie Ci z tym nie wiadomo ile.   Tak naprawdę chodzi o Twoją świadomość, gotowość uwolnienia tego i naprawdę świadomą chęć rozpoczęcia nowego etapu życia. Żyjemy w świecie wysokich wibracji, a te niskie, z których składają się ciężkie doświadczenia to… taki plan filmowy 😉 domki z tektury w które bardzo wierzymy więc działają…

Dziel się Dobrą Energią
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •