Aktywność

  • Krzysztof Kina opublikował 4 miesiące temu

    Ok, już chyba wiem o co chodzi z tą depresją… Ciocia Depresja mi powiedziała 😉 chociaż nie, Ona grając do końca swą rolę nie powie takich rzeczy – \\\”przyszło mi do głowy\\\” czyli z pola informacyjnego, w którym żyjemy i które współtworzymy.

    Otóż chodzi to, że depresja to próba duszy, czyli naszego wyższego ja rozbudzenia nas, wyrwania nas z tego snu wariata zwanego normalnym życiem w materii.

    Tak rozkładając dzisiejszy swój nastrój to wychodzi na to, że wszystko zaczęło się od oceny mojej obecnej sytuacji, mojego nastroju, moich dokonań lub ich braku. Ocena była oczywiście negatywna – o znów jestem taki i taki, a nie taki i taki, więc jest do dupy. Więc ocena pociągnęła za sobą wyrok czyli potępienie, czyli znów wylałem na siebie masę negatywnej energii, bo znów nie jestem taki \\\”jaki powinienem być\\\” czyli jaki?

    Mamy wprogramowane w głowę aby być: zdrowy, uśmiechnięty, zarabiający, szczęśliwy, kochający, bogaty, dobrze prosperujący w towarzystwie itp. Do tego dochodzą programowania zgodne z płcią, czyli jeśli facet to taki, a jeśli kobieta to taka. Do tego dochodzą programowania odnoście tego co wypada lub nie w danym wieku, w danej roli społecznej itd… to wszystko jest dość mocno wyśrubowane – na tyle mocno, aby większość nigdy do tego nie doskoczyła i aby zawsze było za czym się uganiać. Dzięki temu całe społeczeństwo może się biczować i tłuc, że nie jest taka jak społeczne standardy każą. Ktoś może i spełnia większość i jest szczęśliwy…. współczujemy 😉 – nawet jeśli są takie jednostki, to na pewno, wcześniej czy później znajdą się jakieś problemy, które da się im zrzucić na głowę….

    Teraz każda taka ocena, że nie spełniam tych wytycznych to potępienie, to obniżenie nastroju, poczucia własnej wartości… choć wolałbym użyć słowa godności, obniżenie samooceny – jednym słowem potępienie samego siebie. Nic tylko wziąć sznurek i iść się powiesić.

    Żyjemy w chorym społeczeństwie. Dom wariatów. My mamy być przede wszystkim świadomi i obecni w tej chwili swego życia, po to aby tworzyć je zgodnie z potrzebą danej chwili. Wszelkie te społeczne marchewki i kijaszki to tylko ułuda i utrapienie, nie mają nic wspólnego z prawdziwym życiem oprócz tego, że zmuszają nas do tego abyśmy otworzyli oczy i spojrzeli na nie jak należy. I po to właśnie jest depresja.

    Ona pomaga zakwestionować wszystko w życiu. Wszystko za czym gonimy, za czym się oglądamy, do czego wzdychamy lub przed czym uciekamy. Zmusza nas ona do spojrzenia inaczej, to uwrażliwienia się, złapania innego, wyższego, duchowego kontekstu. Innego punktu widzenia. Do zatrzymania swego umysłu, który będąc w depresji produkuje masy ciężkich chmur myślowych, które nic dobrego na Ziemi nie robią… depresja przytula coraz większą ilość ludzi, bo trzeba się ogarnąć, ale depresja w tym kontekście jest jak brama do nowego świata, do nowego etapu życia.

    No i co z tego….? A nic. Fajnie nie? 🙂 … ale może jednak wszystko? Znów wszystko kwestią perspektywy.