Teorie, a życie

ból… skasował mi się wątek…znaczy ta pierwsza część… pisałem o Teoriach i o tym jak się one mają do życia. Ze nie przekładają się one tak jak bym tego chciał, Tak jak by należało. Być może to co czytasz mówi Ci, że jestem jakiś tam, że żyję według tego co piszę. Tak nie jest. To są teorie ku którym dąży moje serce i jeżeli je wprowadzę w życie to na pewno będziesz to czuł. Teraz są to moje tęskony i moje afirmacje tego jak powinno być. Tego jak to czuję i jak odbieram. Życie i teorie, te piękne, wzniosłe jednak zbliżają się do punktu styczności. Kiedyś nastąpi radosne zjednoczenie. W końcu taka jest Wola Boga. I nasze Wyższe Ja do tego doprowadza. Po to żyjemy. 

W naturze mojej leży odwaga, chęć czynu i działania. Bezwarunkowa Miłość i Szacunek dla wszelkiego stworzenia, którego jestem integralną częścią. A teraz jestem jednak inny, bardziej pasywny, bardziej zachowawczy i leniwy… Ok, taki jestem i jestem pewien, że w tym też jest mądrość i siła i tak właściwie to jestem wdzięczny za to jaki jestem. Tak, w tym też jest siła, bo gdybym był inny być może nie widziałbym tak wspaniałego świata ale może w zamian jeździłbym lepszym samochodem. Kto wie, w każdym razie wierzę głęboko w to, że takie życie jak obecnie je przeżywam jest doskonałe i ma swoją wartość i niesie w sobie naukę. Wierzę, że jeżeli na nie odpowiednio spojrzę to opadną z niego złudzenia i niewłaściwe na nie zapatrywania i zmieni się ono. Nie zminiając się tylko zmieni się mój stosunek do niego. Życie jest święte, piękne, otwarte i pełne możliwości. Żyję w świecie, którego krosnem jest Miłość i na dodatek żyję w czasie, gdy ta prawda w końcu się objawi, bo zbliża się jej czas. Czas wielkiego Cudu. Tak właściwie to wiem, że nie muszę nic robić w związku z tym jak tylko się do tego przygotować, to znaczy otworzyć się na to i pozwolić z zaufaniem aby się to działo. Nie muszę się natężać i napinać, mam po prostu być sobą. 

Tu leży klucz do wszystkiego. Być sobą. Jeżeli odkrywam kim na prawdę jestem i po co jestem to już wtedy nic więcej mi do szczęścia nie potrzeba. Jestem gratis, zyję gratis. Jestem i mam życie we wspaniałym świecie który jest darem naszego Stwórcy dla nas, dla swego stworzenia. Jest to wszystko gratis. Jeżeli czegoś chcę to zaczynam napinać się i zaczyna trzeszczeć mój świat. Okazuje się, że to czego chcę nie zawsze jest mi potrzebne a to czego naprawdę chcę, już mam.  Bo jestem. 

Tylko, ze życie okazuje się usiane tak wieloma błędnymi identyfikacjami, lękami i jest tak źle ukierunkowane, że straciło całą swą wartość, świętość i lekkość. Stało się mozolne, cieżkie, siermiężne i szare. Straciło swój Boski wymiar, stało się egoistyczne. Teraz wiem już, że nie muszę nic robić, wystarczy, że jestem. Jestem świadomy swej prawdy i jestem świadomy tego jaki jestem. Ta świadomość wywołuje działanie, wywoułuje stany emocjonalne i życie zaczyna się samo dziać. Bo życie to cudowny samograj. Według mnie błędem jest patrzenie na świat w kategorii: rób, miej, bądź. Jest akurat dokładnie na odwrót. Bądź, rób, miej… posiadanie jest efektem ubocznym tego, że jesteś. Tak samo jak praca czyli działanie, czyny. Z pustego i Salomon nie naleje jak więc masz być twórzy i pracowity skoro jesteś leniem? Skoro określasz się jako nieudacznik, gamoń, przegrany? Jeżeli uważasz, że taki jesteś to choćbyś się skichał to nie zmienisz tego. To znaczy można. Można narzucić sobie ogromną dyscypline i zrobić coś takiego ale jeżeli jesteś leniem, który osiągnął sukces to nie ważne były Twoje czyny tylko ważniejsza była Twoja postawa, która zdeterminowała Cię do tego by osiągnąć pomimo lenistwa ten sukces. Wtedy rzeczywiście może się wszystko zmienić i nagle stwierdzisz, że udało Ci się, że osiągnąłeś sukces i będziesz myślał, że to dzięki temu, że wiele pracy w to włożyłeś i że to Twoje czyny Cię do tego doprowadziły ale to jest błąd. To nie Twoje czyny tylko Twoja postawa, to Twoja samoocena i to że BYŁEŚ uparty i nie ustępliwy. Tylko bycie determinuje działanie, nigdy odwrotnie.

A życie staje się coraz bliższe moim teoriom. Tak, wierzę w to, choć co dnia się okazuję, że znów kogoś skrzywdziłem, że znów zachowałem się nie tak jak bym tego oficjalnie chciał czy tego sobie życzył. Życie znów pokazało, że jeszcze kawałek drogi przed mną ale radość jest wielka w tym, że już mnie to nie smusi tylko dopinguję, że coraz jaśniej świeci słońce i coraz więcej znaków mi Wszechświat daje, że jest dobrze. Że jestem na dobrej drodze.

 Wierzę głęboko w to, że skoro życie mamy gratis to i cała reszta powinna być gratis. Nie mówię tu o tym, że leże i mi manna z nieba leci ale mówię tu o życiu z radością i pasją, o życiu z zaangażowaniem we własny rozwój, w zaangażowaniem w relację społeczne i między ludzkie. Mówię o pełnym radości i altruizmu wykonywaniu swych obowiązków, które nie są już dłużej obowiązkami tylko radosną służbą, przywilejem. Moim darem dla świata, społeczności. Moim wkładem w dobro ogólne. To jest ta świadomość globalna, to jest ta Jedność i tego wszyscy doświadczać będziemy, wcześniej czy później. Życie wróci do normy.

Pozdrawiam i wytrwałości na Drodze życzę 🙂

Kris 

 

Dziel się Dobrą Energią
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

I accept the Privacy Policy