Uzdrawianie vs. leczenie

Ludzie chodzą do lekarzy, płacą duże pieniądze, tracą czas i wychodzą z niczym lub z przedłużoną agonią. Nie da się wyleczyć choroby nie rozumiejąc jej przyczyn i walcząc z jej objawami. To jest nie tylko nieskuteczne ale i całkowicie szkodliwe. Nasza służba medyczna, medycyna, choć wydaje się, że robi niesamowite rzeczy to jednak wciąż jest ślepa i głucha – jest bardzo zacofana etycznie i duchowo. Zresztą, jak całe społeczeństwo.

Właśnie dostałem informację, że ktoś był u lekarza, zapłacił 120 zł za 10 minut wizyty w czasie której lekarz tylko stwierdził, że on wiele nie zrobi i musi się zająć tym ktoś inny ale przepisał jakąś receptę. Pacjent nie wie nic, ba, jest bardziej przestraszony, uboższy o ileś tam złotych i ze świadomością, że musi iść dalej, tracić czas na paliwo, dojazdy, kolejne pieniądze u następnego lekarza i co otrzyma w zamian? Otrzyma receptę, z którą pójdzie do apteki, wybierze leki na ileś złoty i będzie je zażywał. Symptomy może zostaną złagodzone, może nawet znikną. Hurra – kuracja skuteczna. To ta optymistyczna wersja, bo ta pesymistyczna zakłada, że leki nie podziałają, trzeba będzie pójść po inne leki lub do innego specjalisty i inne leki… może tym razem się uda a jeśli nie no to przecież… „na coś trzeba umrzeć”…. A może nie trzeba?

Choroba jest niczym ból gdy siadasz na gorącym piecyku – jeśli by go nie było to byś się usmażył. Tym samym dla nas, dla naszego ciała jest choroba. Choroba to błogosławieństwo, to dar naszej duszy dla naszej świadomości abyśmy otworzyli oczy i zaczęli żyć inaczej. Co ciekawe, choroba to ostateczność (tuż przed śmiercią dla wyjątkowo zatwardziałych…czyli wszystkich 😉 ), bo wcześniej ciało daje całą masę sygnałów, że coś się dzieje z nami nie tak ale… zupełnie nie jesteśmy przyzwyczajeni, świadomi aby zwracać na to uwagę. Po prostu pracujemy, oddajemy się rozrywkom, ogłuszamy się telewizją, internetem, nie słuchamy siebie, swego życia, nie obserwujemy się… dusza nie ma jak do nas dotrzeć z informacją, że PRZECIEŻ KURNA ŻYJESZ PO TO, ABY ROZWIJAĆ DUSZĘ – TEN DUCHOWY PIERWIASTEK W CIELE FIZYCZNYM, A NIE KONSUMOWAĆ, CHOROWAĆ I PŁACIĆ PIEPSZONE PODATKI! Ale nikt tego nie słucha, no więc dusza wali w łeb złym samopoczuciem, depresją, nieszczęściami, chorobą… czy w końcu „czapą wiekuistą” jak to by niektórzy chcieli by było – czyli śmiercią (która jest tylko przejściem z jednego stanu istnienia do drugiego).

Nie twierdzę, że medycyna jest niepotrzebna – broń Boże, uratowała mi życie i wielu ratuje ale gdyby przyjęła zasady rozwoju duchowego, szła za intuicyjną mądrością – jak już zresztą wielu lekarzy na szczęście robi – to osiągnęła by bardzo ale to bardzo dużo.

Każda choroba to informacja dla Ciebie. I pierwsze co powinieneś zrobić zanim pobiegniesz do lekarza, to przede wszystkim powinieneś zapytać się sam siebie co dana choroba chce Ci powiedzieć, jaką informację ma dla Ciebie. Dlaczego do Ciebie przyszła? Tak naprawdę to powinieneś się tak zapytać właściwie o wszystko w swoim życiu ale nikt tego nie robi! Nasza obecna świadomość społeczna jest wyjątkowo umiejętnie skierowana na rzeczy, które nam nie służą. Nie umiemy żyć, nie wiemy po co jesteśmy – to tak w skrócie. Wciąż wierzymy w płaską ziemię… 😉

Patrzysz na siebie jako na istotę energetyczną? Patrzysz na siebie jak na „coś-co-doświadcza-życia-w-przejawionej-materialnej-formie”? Zwracasz uwagę na to jak się czujesz? Obserwujesz siebie? Masz świadomość siebie teraz? Swego ciała, oddechu, myśli, nastroju? Jak teraz zmienia się Twoja świadomość, jak zmienia się energia życiowa? Zwracasz uwagę na siebie we wszystkim co jest, we wszystkim i wszystkich, którzy są wokół Ciebie? Jak to odbierasz? Bardziej myślisz o sobie jako o „czymś” co się rozwija, ma ciało, umysł, formę osobową, rolę społeczną, w społeczeństwie mknącym na kawałku skały w przestrzeni kosmicznej, szukającej prawdy o sobie, szukającej najszczęśliwszej formy ekspresji siebie samej – widzisz siebie w ten sposób czy raczej postrzegasz się jak króliczek Duracella? Póki mam energię to macham łapkami, rozmnażam się i zużywam… tak właściwie to nie wiadomo „po kiego grzyba”?

Jeśli bardziej zidentyfikowałeś się z pierwszą częścią powyższego pytania to gratuluję, jeśli z tym drugim, to też gratuluję – zacząłeś postrzegać inaczej, świat dotarł do Ciebie, być może dzięki temu unikniesz jakiś chorób czy hardcorowych sytuacji, które czekają każdego, kto się nie rozwija. Bo…

Żyjesz tu, na tej Planecie, po to by rozwijać swój potencjał duchowy, by być szczęśliwym, świadomym, wielowymiarowym, wolnym człowiekiem, wspaniałą, kochającą, tworzącą niesamowite rzeczy istotą a nie… peselem i nipem…. Nie żyjesz w obozie koncentracyjnym, w obozie pracy – choć teraz to tak wygląda – niestety… Masz numer PESEL, NIP, pracujesz od świtu do nocy, masz służbę zdrowia, która ma Cię utrzymać w stanie nadającym się do pracy (np. ZUS orzeka i przyznaje rentę na podstawie Twej zdolności do pracy a nie stanu zdrowia), media i system edukacyjny, które piorą Ci mózg abyś był sprawnym trybikiem w maszynie, abyś utrzymał swoje ciało w stanie jak najdłuższej używalności. Ten system wcale nie dba o Ciebie, o to Czym jesteś, o Twego Ducha, o Twoją istotę… liczy się praca, porządek (czyj?), dyscyplina… jak w obozie koncentracyjnym! Praca czyni wolnym! Co za społeczeństwo – niewolników, pracowników, chorych, biednych i bogatych – Ci ostatni, tak jak wszyscy też mają prane mózgi, nie mają potrzeb rozwoju bo przecież „odnieśli sukces” – mają szmal, a miliony go nie mają, Ci mają… są lepsi. Na wygranej pozycji a może mają właśnie gorzej, bo są bardziej zaślepieni i nie zadają pytań… bo po co „przecież odniosłem sukces” – „zwycięzców nikt nie rozlicza”… w dodatku, ponieważ wszyscy im zazdroszczą więc myślą, że mają rację i walczą o utrzymanie obecnego, niezdrowego statusu społecznego…

Wszyscy na tej planecie są po to, by doświadczać życia jako takiego, a jeśli nie robią tego świadomie to umierają, nie ważne czy są bogaci czy biedni. Dziś obiegła Polskę wiadomość, że zmarł Jan Kulczyk, najbogatszy Polak… Jego Dusza stwierdziła, że dość już tej ciuciubabki i chce już doświadczać czegoś innego. Dla duszy – każdej duszy, najważniejsze jest to, aby świadomość żyjąca na Ziemi coraz bardziej się budziła… jeśli to się nie dzieje, to nie ważne co się żyje… uśpiło to, nie dało szansy rozwoju. Trzeba coś zmienić, choroba, tak zwana śmierć? Dusza rozwija się zawsze, w każdych warunkach.

Zdrowie, dobrobyt, szczęście, pokój, miłość, radość to nasze naturalne stany, to nasza prawdziwa tożsamość. Jeśli zmagasz się z trudnościami życiowymi, to coś robisz nie tak. Coś robisz wbrew Życiu, Światu i prędzej czy później przegrasz tę walkę… nie wygrasz przeciwko wszystkiemu-co-jest… będąc w prawdzie nieświadomie ale częścią wszystkiego-co-jest.

Dlatego: jeśli traci Cię choroba, nieszczęścia, prześladuje pech, związki się sypią, dzieje się zylion dziwnych rzeczy, które raczej przypominają dzień świra niż normalne życie, obudź się! Otwórz oczy i uświadom sobie to, że nie dzieje się to Tobie, TYLKO DLA CIEBIE! Cały świat chce Cię w jakiś sposób odczarować, wyrwać ze snu więc otwórz oczy i obserwuj. Odczuwaj siebie. Wyłącz wszystko i skup się na oddechu… wyjdź na łono natury, posłuchaj świerszcza za oknem, popatrz w księżyc… otwórz się na przekazy Twej duszy. Żyj, a nie tylko żuj i konsumuj.

Co robić zatem? Słuchaj siebie i obserwuj. Głównym i właściwie jedynym problemem jest to, że jesteśmy nieświadomi. Pochodnym tego problemu jest to, że jesteśmy bardzo, ale to bardzo zanieczyszczeni – nasze podświadomości, aury, pola energetyczne są pełne obcych, szkodliwych programów i istot, które “nie zawsze” chcą dla nas dobrze. Dlatego trzeba się oczyszczać, medytować, uspokajać i tej pracy jest bardzo dużo. Jeśli chcesz abyśmy Ci w tym pomogli zobacz na te strony: Pralnia Mózgów „Pod Wesołym Skarabeuszem” www.pralniamozgow.pl oraz na stronę Drogowskaz.pl i www.uzdrawialnia.com (ta jeszcze w przygotowaniu). Znajdziesz tam wiedzę i nabędziesz usługi, które pomogą Ci bardzo szybko wyjść na prostą w swoim życiu. Zapraszam.

Ze świadomym pozdrowieniem

Krzysztof

 

Ps. Lekarz – osoba od leków, czyli przedstawiciel przemysłu farmaceutycznego napędzający ruch w aptekach – tak wynika logicznie z nazwy. On z założenia nigdy nie będzie chciał abyś był zdrowy, bo straci klienta – apteka mniej zarobi. Ich przysięga lekarska to ściema dla mas, liczy się to jaki wygenerują ruch w aptekach. Nie mówię, że lekarze to źli ludzie – absolutnie! Jest wielu wspaniałych ale niestety wciąż jeszcze mało jest takich świadomych życia i siebie samych. Wierzę jednak że szybko się to będzie zmieniać i gabinety lekarskie zamienią się w gabinety zdrowia.

Uzdrowiciel – osoba, która uzdrawia, przywraca naturalny stan zdrowia. Lekarz zajmuje się chorobami a uzdrowiciel zdrowiem. Tyle, że za jednymi stoją dyplomy, góry pieniędzy i poczucie „zacności społecznej”, a za drugimi posądzanie o zabobony, wyśmiewanie, palenie na stosach i szyderstwo… ale też i na szczęście rzesze cudownie uzdrowionych. I Ci i Ci zarabiają – w obecnych czasach, kto nie bierze zapłaty za swoje usługi jest nieszanowany i ginie na rynku. Jednak, uzdrowiciele nie potrzebują niczego do tego by uzdrawiać, bo mówią uzdrawiające historie i wykorzystują swoją moc i świadomość, a lekarze, bez gruntownego wykształcenia, przemysłu i gór pieniędzy ani rusz. Dlatego system uzdrowi się całkowicie dopiero wtedy gdy zniknie jakakolwiek potrzeba posiadania pieniędzy… i samego posiadania. Tutaj nie może być potrzeby.

Dziel się Dobrą Energią
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •