Odwieczny taniec winy i przebaczenia.

Poczucie winy jest tak powszednim uczuciem, że nawet nie staramy się jakoś zakwestionować tego stanu. Po prostu zdarza się i koniec. Jest poczucie winy więc powinno być i zadość uczynienie i powinno być też przebaczenie. To takie normalne. Jak to, że dwa plus dwa to cztery… a przecież nie musimy się poddawać temu uczuciu. Nie musimy bo nie jest ono prawem naturalnym, nie jest ono dobre, nie sprawia, że rośniemy tylko wręcz przeciwnie. Sprawia, że we własnych oczach tracimy na wartości, że się biczujemy, katujemy, że gniecie nas wielki ciężar w piersi i staramy się go jak najszybciej pozbyć. Poczucie winy jest też wspaniale wykorzystywane do manipulowania. Jesteśmy mistrzami tej gry we wzajemne obwinianie się i późniejsze przebaczanie. Obarczenie kogoś poczuciem winy to jedna z naszych ulubionych gier. Jesteśmy w tym biegli. Na tyle biegli, że nawet tego nie zauważamy… to weszło nam w krew i stało się nawykiem… ale przecież nie jesteśmy czymś odrębnym od reszty społeczeństwa i jak wszyscy to wszyscy. Poczynając od większych społeczności, państw aż po systemy religijne – wszyscy używamy poczucia winy by zrealizować swoje zamiary.


Żyjemy w kraju gdzie na dzień dobry jesteśmy obdarzani poczuciem winy. Rodzisz się z piętnem grzesznika i winowajcy. Całe Twe w sumie żałosne i niewiele znaczące życie to tylko kalejdoskop kolejnych grzechów, błędów i niegodziwości. Nie dość że jesteś takim cieniasem, nic nie wartym, to jeszcze ktoś za Ciebie umarł abyś Ty mógł być zbawiony. Ktoś za Ciebie odkupił wszystkie winy i grzechy abyś Ty mógł być zbawiony. To znów jest próba wpędzenia człowieka w poczucie winy, no bo tu ktoś za Ciebie umiera a Ty co… Ty niewdzięczniku! Ubabrani jesteśmy w tym tańcu winy i przebaczenia bez reszty ale na szczęście koniec już widać.

Mówię tu oczywiście o tym jak najpopularniejsza religia – Chrześcijaństwo patrzy na świat i jak próbuje nim manipulować. Znaczy naszym poczuciem winy.

Pamiętacie film Mission Impossible? Film był oparty o wątek jak to jakiś zły, niedobry człowiek – jakiś bonzo przemysłu farmakologicznego wymyślił najpierw śmiertelnego wirusa – Himerę i później jak cały świat padnie na kolana przerażony i zawoła o pomoc to on przyjdzie z lekarstwem czyli Belerofonem –odtrutką.

Podobny schemat dzieje się właśnie w religiach świata. Najpierw wymyślono i wmówiono ludziom, że są grzeszni, słabi, nic nie warci, bez sił, wiary i nadziei, a później zjawili się na białym rumaku z chorągwią z napisem wybawienie i wszyscy klęknęli przed nimi i o to chodziło.

Brzmi to dość szokująco ale zobacz: gdy rodziły się narody, cywilizacje zaczynały się rozwijać i ginąć władcy potrzebowali narzędzi, które by im pozwalały trzymać tłum w ryzach. Wiadomo. Można było pałą i kijem ale to było mało subtelne i wywoływało niepotrzebne nienawiści skierowane przeciw władcom więc wymyślono , że wykorzysta się religię, która by zakładała, że świat jest straszny i zdradziecki, że wszystko to marność i lipa ale za to ona – religia ma na to receptę. Ma zbawienie od tego i ciach. Stało się. Teraz już nikt nawet tego nie zauważa. Religie rozpanoszyły się po świecie

Dziel się Dobrą Energią
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

I accept the Privacy Policy